poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 2

Ach... ale mi się dobrze spało. Obudziła mnie Titi wołająca na śniadanie, ale pięknie pachniało. Dobrze się czułam w tym domu, było cudownie. Muszę iść umyć twarz, żeby się wybudzić. Na dół zeszłam w piżamach, nie chciało mi się przebierać. Za oknem było szarawo ale chyba nie zapowiadało się na deszcz.
Kiedy zeszłam od razu usłyszałam głos Titi:
Titi: O już wstałaś ! Z ciebie to śpioch ale Ci się nie dziwie podróż w samolocie wymęcza.
Le: Nie jest ze mnie aż taki śpioch.. -droczyłam się.
Titi: Wiesz która godzina?
Le: Jakoś po 7.
Titi: No właśnie ,że nie. Jest po 12.
Kiedy siadłyśmy do stołu od razu zaczęłam jeść. Mhm.. było przepyszne. Titi potrafi gotować a do jedzenia była jajecznica z pomidorem i boczusiem.
Titi: O 13:30 masz autobus do galerii, pieniądze na niego zostawię Ci na stole.
Le: Okej, dziękuje śniadanie było przepyszne. -odeszłam od stołu.
Nie chciało mi się jechać na zakupy, jak mieszkałam z rodzicami to ubierałam się w lumpeksie. Ubrań nie miałam dużo. Założyłam biało bluzkę z rozkloszowaną spódniczką, to był mój jedyny strój do chodzenia. Był on jedyny schludny. Od Titi pożyczyłam przepiękny płaszczyk, zegarek i torebkę. Do tego jeszcze czarne baletki i byłam gotowa. Jeszcze tylko tusz do rzęs i błyszczyk -również od Titi. Na stole znalazłam mały pakunek na którym było napisane : "Dla Lea :)". Jak go otworzyłam ukazały mi się 5 par kolczyków, do mojego stroju założyłam kolczyki krzyże.

Strój Lee :)

Chyba dobrze się prezentowałam. Zamknęłam drzwi na klucz, zapasowy dała mi Titi. I wyszłam na moim telefonie widniała godzina 13: 31. Próbowałam dogonić autobus, jak nigdy był punktualnie a może w tym mieście tak jest. Dobra muszę dać sobie radę sama. Punkt docelowy -galeria. Przeszłam obok jakiegoś liceum, było tam dużo osób. Zapytałam pierwszą lepszą. Była to serdeczna białowłosa dziewczyna.
Le: Hej, nie wiesz przypadkiem gdzie w tym mieście jest galeria? -uśmiechnęłam się.
...: Wiesz ja właśnie tam idę na shopping, idziemy razem ? 
Le: Jasne. Jestem Lea. -podałam jej rękę.
Roz: Ja jestem Rozalia. -oddała mi uścisk.
Roz: Wprowadziłaś się tutaj ? 
Le: Tak do cioci. A co?
Roz: Aaa bo ma do naszego liceum chodzić dwie nowe osoby i się zastanawiam.
Le: Mi nic nie wiadomo. -w tym momencie dostałam wiadomość od cioci
"Zapomniałam Ci powiedzieć masz zrobić sobie zdjęcie potrzebne do legitymacji. Najlepiej zrób ich parę :) Całuję, Titi <3"
Le: Dobra już wiem, to jedyne liceum w obrębie ? 
Roz: Tak, Słodki Amoris.
Le: No to będę chodzić do tego liceum co ty. -na mojej twarzy był bardzo radosny uśmiech
Roz: Jak się ciesze. -przytuliła mnie.
Szłyśmy powoli, nigdzie nam się nie śpieszyło. Rozmawiałyśmy, dowiedziałam się ,że Rozalia jest w moim wieku ma chłopaka który sprzedaję ubrania ale nie w galerii. Roza była spoko, można było z nią porozmawiać na różny temat. 

* * *
Kiedy doszłyśmy do galerii poprosiłam Rozę o to aby mi pomogła w zakupach. Ta się zgodziła, widać było ,że lubi robić zakupy. Wybrałyśmy mnóstwo rzeczy, Rozię spodobała się bransoletka i kupiłam jej ją w tajemnicy. Poszłyśmy potem na kawę i ciastko. Jak starę, dobrę przyjaciółki.
Le: Mam coś dla Ciebie. -uśmiechnęłam się i dałam jej pakunek.
Roz: Co to? Po co mi dajesz prezenty? NIE CHCĘ.
Le: Musisz, dziękuję Ci za to ,że poświęciłaś mi połowę dnia. 
Roza otworzyła i na jej twarzy pokazał się wieeelki banan. 
Roz: Nie trzeba było, dziękuję. -mocno mnie uścisnęła.
Rozalia była bardzo bezpośrednia i szczera. Potem poszłyśmy zrobić mi zdjęcia i została mi tylko drogeria. Tam kupiłam tusz, krem BB (Roza mi go poleciła), krem na noc i na dzień, masło do ciała, peeling, pomadkę i wiele więcej. Poprosiłam Rozalie aby zaprowadziła mnie tam gdzie sprzedaje jej chłopak. Kupiłam tam sobie nową torebkę, plecak do szkoły i portfel. 
Roz: Hej Leo.-ucałowała go w policzek
Leo: Hej kochanie.
Roz: To jest moja nowa koleżanka, Le. Będzie chodzić ze mną do szkoły
Leo: Miło mi. -podał mi rękę.
Le: Mi również.-uścisnęłam ją
Roz: My musimy już iść. Pa.
Leo pomachał ręką na pożegnanie, potem przyszli do niego klienci.
Roza odprowadziła mnie do domu, zaprosiłam ją. Umówiłyśmy się na jutro, ja miałam po nią przyjść do liceum. Wtedy też miałam dać moje zdjęcie do legitki i papierów. Roza jeszcze chwilę mi poopowiadała o szkolę i o ludziach a potem wyszła. Dzisiejszy dzień należał do udanych, chodź nie czuję rąk. Zbilżała się 20, Titi napisała ,że się spóźni i mam zrobić sobie sama coś na kolację. Nie była aż tak głodna więc zjadłam płatki, umyłam po sobie naczynia i poszłam się wykąpać użyłam wszystkich produktów które kupiłam parę godzin wcześniej. Potem poukładałam wszystkie ubrania, zapełniły mi całą szafę. Wbiłam na fejsa i zauważyłam nowe zaproszenie od Rozy i Leo. Polajkowałam im zdjęcia, włączyłam sobie dramat na laptopie i poszłam spać. Film wyłączyła mi Titi, było już dobrze po północy. Ucałowała mnie w policzek, zerknęła do szafy i usłyszałam tylko :"WOW." Dalej poszłam spać i nic nie słyszałam.

* * *
Obudził mnie śpiew ptaków, dziwiło mnie to. Musiało być bardzo wcześnie, zerknęłam na telefon była 5:00. Wszedłam na fb i napisałam do Rozy: "Hej ! :) O której mam dzisiaj być po Ciebie?". Potem poszłam wybrać ubrania, dzisiaj postawiłam na spodnie z bluzką. Poszłam ogarnąć siebie. Włosy pokręciłam, luźno. Zeszłam na dół. Stwierdziłam ,że czas żeby ja zrobiła Titi śniadanie. Postawiłam na omlety do tego sok z pomarańczy. Świeżo wyciskany, wszystko ładnie poukładałam na stole i wtedy przyszła Titi. Pocałowała mnie w policzek i zaczęliśmy rozmowę:
Titi: I jak po wczorajszych zakupach ?
Le: Dobrze. Spotkałam dziewczynę która będzie chodzić.
Titi: To bardzo dobrze. -uśmiechnęła się radośnie
Le: Dzisiaj po nią idę o.. -naglę usłyszałam dźwięk z fb- 12 do szkoły i wtedy od razu dam zdjęcia.
Titi: OK . Ja się będę zbierać muszę kupić Ci książki tylko jeszcze zmyję naczynia.
Le: Ja mam dużo czasu i się tym zajmę. -zaczęłam zbierać naczynia
Titi: Dobrze, tylko nic nie potłucz -zaśmiała się- papa.
Kiedy wszystko pozmywała, dobrałam buty, biżuterię i torebkę do mojej stroju. 
Szybko się zebrałam bo była 11 założyłam buty, zamknęłam dom i szłam po Roze.

Strój Lea jak szła po Rozalie :)

KOMENTUJCIE, PLOSĘ xD


3 komentarze:

  1. Ale szybko dodajesz te rozdziały ^.^
    Rozdział ciekawy, podoba mi się ^.^
    Stroje też są śliczne ^.^
    Pozdrawiam i zapraszam na kolejny rozdział na moim blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super tylko jak le rozmawia z ciocia " le: dobrze. spotkalam dziewczynę z którą będę chodzić. I tu powinnaś chyba dodać do szkoly:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ,że mnie poprawiłaś :* Będę pamiętać ! :)

      Usuń